Dom na Skraju

Rozmiar czcionki

Historia

„Do Domu przychodzą dzieci, które nie mają swojego miejsca. Tak najprościej można o tym Domu napisać. To, co w nim najważniejsze- to nie metody wychowawcze, zabawki, drogi sprzęt dydaktyczny, ale cztery ściany, dach nad głową, kawałek chleba, czasem owoc. I jeszcze to przekonanie, że najważniejsze w człowieku- małym czy dużym jest serce. Małe czy duże- najczęściej jest chore z egoizmu, ze strachu, z niewiary w swoje siły. W Domu krok za krokiem uczymy się wyciągać do drugiego rękę, zapominać o swoim bólu, z nadzieja witać nadchodzący dzień.”

O. Michał Zioło- założyciel Domu



Czym jest Dom na Skraju?

czyli o Domu na Skraju historycznie, ale też jednocześnie o założeniach obu Domów…

Dla tych z Państwa, którzy o nim nie słyszeli, a także dla tych którzy co nieco na ten temat już wiedzą pragnę przypomnieć, że Dom ten powstał w 1993 r. z inicjatywy o. Michała Zioło, po to, aby pomóc rodzinom szczególnie potrzebującym, będącym w trudnej sytuacji.

Dom znajduje się w dzielnicy Gdańska, w Nowym Porcie. Przychodzą do niego dzieci w różnym wieku, w większości jednak uczęszczające do szkoły podstawowej. Pochodzą przeważnie z rodzin wielodzietnych, z różnymi problemami. Ich rodzicom brakuje i czasu i środków, aby poświęcić dzieciom więcej uwagi, zainteresowania, rozwijać ich talenty.

W Domu na Skraju codziennie, z wyjątkiem niedziel, w godzinach popołudniowych (w sobotę przez cały dzień) odbywają się zajęcia. Od poniedziałku do środy włącznie, są to zajęcia, które mają na celu pomoc w lekcjach; odrobienie pracy domowej, a także rzeczy elementarne – naukę czytania ze zrozumieniem, ortografię, tabliczkę mnożenia. Dzieci często mają z tym duże kłopoty. W czwartki są zajęcia, na których dziewczynki uczą się zajmować domem oraz tańczyć, a chłopcy majsterkowania, modelarstwa. W piątki jest teatr. Tu odnajdują się dzieci szczególnie lubiące recytować, śpiewać, tańczyć. Często owocem takich zajęć są przedstawienia. W soboty przeważnie jest Eucharystia, wspólne posiłki, często wyjścia do kina, teatru, na łyżwy.

Dziećmi zajmują się osoby doświadczone w tej dziedzinie, ale również cała masa niewtajemniczonych”, którzy po raz pierwszy mają okazję pracy z najmłodszymi. Również wielu studentów. Wszyscy pracują tu na zasadzie wolontariatu. Dzieci często mają problemy ze zrozumieniem zagadnień poznawanych w szkole, ale oprócz tego przede wszystkim ze znalezieniem się wśród rówieśników bez poczucia, że są gorsi. W działalności Domu na Skraju chodzi o to, by zorganizować dzieciom czas w ciekawy sposób. Aby mogły się rozwijać zamiast wałęsania się w tym czasie po ulicy. Przede wszystkim zaś o to, aby dać im kawałek serca i sprawić by czuły się kochane.



W pracy z dziećmi pragniemy kierować się tym, co ważne było dla J. Korczaka.

Manifest pedagogiczny

Niestety, słowa biedne są i słabe. Nic wam nie dajemy. Nie dajemy Boga, bo Go sami odszukać musicie we własnej duszy, w samotnym wysiłku. Nie dajemy miłości Ojczyzny, bo ją odnaleźć musicie własną pracą serca i myśli.

Nie dajemy miłości człowieka, bo nie ma miłości bez przebaczenia, a przebaczać- to mozół, to trud, który każdy sam musi podjąć.

Dajemy wam jedno: Tęsknotę za lepszym życiem, którego nie ma, ale kiedyś będzie, za życiem Prawdy i Sprawiedliwości.

Może ta tęsknota doprowadzi was do Boga, Ojczyzny i Miłości.

Janusz Korczak – „Pożegnanie”


„Dom na Skraju” oprócz codziennej opieki nad dziećmi (tj. odrabiania lekcji, dożywiania, prowadzenia zajęć pozaszkolnych- klubu majsterkowicza, dramy, zajęć teatralnych, fotograficznych, tańca itd.) organizuje wakacje oraz ferie zimowe.

Warto dodać coś o nagrodach, a mianowicie- Dom na Skraju” jest laureatem Nagrody Bursztynowego Mieczyka, przyznawanej organizacjom pozarządowym przez Wojewodę za wybitne zasługi dla społeczności lokalnej, oraz szczęśliwym zwycięzcą pucharu zdobytego w zawodach latawcowych organizowanych co roku przez Prezydenta Miasta Gdańska- pana Pawła Adamowicza.


rys.DOM NA SKRAJU, Maria Kondratowicz – Gdańsk


MAŁY DOM NA SKRAJU powstał w 2004 roku (jako kolejna inicjatywa Stowarzyszenia Opieki Społecznej Bank Otwartych Serc). Dom powstał dzięki finansowemu zaangażowaniu Lions Club- Gdańsk 1, który to sfinansował kompletny remont lokalu i wyposażenie go w meble, sprzęt gospodarstwa domowego. Prace remontowe, werbowanie pierwszych dzieci, wolontariuszy, ludzi dobrej woli wspierających działania Domu były możliwe dzięki osobistemu zaangażowaniu: Beaty Miłogrodzkiej oraz Mirka Miłogrodzkiego. Pierwsza siedziba Małego Domu na Skraju – ulicy Dyrekcyjnej 6.


Poniżej tekst przemówienia z uroczystości otwarcia Małego Domu na Skraju:

Szanowni Państwo,

w imieniu Zarządu Stowarzyszenia Opieki Społecznej Bank Otwartych Serc witamy wszystkich zgromadzonych na uroczystości otwarcia filii nr 1 Domu na Skraju.

Witamy Władze Miasta Gdańska w osobach: Pana Pawła Adamowicza- Prezydenta Miasta (oraz jego zastępców), Pana Bogdana Oleszka- Przewodniczącego Rady Miasta Gdańska, witamy też ojca Przemysława Hermana, który reprezentuje klasztor Ojców Dominikanów, wszystkich radnych miasta, którzy przyjęli nasze zaproszenie, oraz wszystkich reprezentujących lokalną społeczność: instytucje, rodziców, dzieci…

Na końcu witamy naszego wspaniałego sponsora Lions Club Gdańsk 1 na czele z Panem Wojciechem Falkowskim- Prezydentem Klubu.

Dlaczego na końcu? Dlatego, że o Klubie za chwilkę powiemy szerzej… I z tego też względu, iż Klub tak jak my czuje się gospodarzem tego miejsca i nie wymaga specjalnych powitań… W zeszłym roku stowarzyszenie nasze (oraz Dom na Skraju, który jest najważniejszym zadaniem stowarzyszenia) obchodziło swoje dziesięciolecie. Wtedy już- jakby w prezencie urodzinowym- otrzymaliśmy pragnienie, jakie zrodziło się w naszych sercach. Tym pragnieniem było stworzenie filii Domu na Skraju w rejonach przystoczniowych. Było to pragnienie, które zostało pobudzone poprzez realne potrzeby tego konkretnego środowiska. filia Domu zrodziła się więc z potrzeby serca… Beata Miłogrodzka spotkała bowiem rodziny i dzieci, które wołały o pomoc…

Idąc za głosem serca… rozpoczęłyśmy poszukiwania lokalu w rejonie ulic Wałowa, Aksamitna, Dyrekcyjna Jana z Kolna… Miasto ogłosiło w tym czasie listę lokali użytkowych wystawionych do wynajęcia w procedurze bezprzetargowej. Lokal, który nam przyznano i który odpowiadał nam (przynajmniej tak wynikało z opisu, gdyż przed decyzją miasta nie można było obejrzeć tego lokalu od wewnątrz), okazał się miejscem zupełnie nie przystosowanym dla naszego typu działalności… Wcześniej był tu zakład tapicerski, który pozostawił lokal w opłakanym stanie… Ponadto podłogi nadawały się tylko do kompletnej wymiany. Ekspertyza Sanepidu wykazała, że podłoga nasiąknięta jest substancją rakotwórczą… To brzmiało jak wyrok… nie dysponowaliśmy bowiem tak dużymi środkami finansowymi, które wystarczyłyby na remont oraz na opłacanie już od listopada zeszłego roku kosztów mediów i czynszu. Zaczęliśmy powoli oswajać się z myślą, że to miejsce jednak nie jest dla nas… i tak pewnie stałoby się gdyby nie spotkanie z Panem Wojciechem Falkowskim- Prezydentem Lions Club Gdańsk 1…

To dzięki lwiemu zaangażowaniu tej Organizacji, hojności jej członków udało się przeprowadzić kapitalny remont lokalu, wyposażyć go w meble, oraz potrzebną aparaturę i sprzęt. Dzisiaj widzicie więc Państwo Dom… A nie lokal… Pragniemy też dodać, że nasz sponsor uczestniczył również w rozmowach z władzami naszego miasta. Wynikiem tych ustaleń było podpisanie z nami umowy użyczenia na 10 lat…

Za tak bogate wsparcie, którego opis przybliżyłyśmy Państwu w telegraficznym skrócie, jesteśmy ogromnie wdzięczni!!! Poprzez to konkretne miejsce- ten Dom- pragniemy głosić wszystkim dobrą nowinę… i realizować to, o czym w taki oto sposób mówi Jan Paweł II: „WINNIŚMY ZATEM POSTĘPOWAĆ W TAKI SPOSÓB, ABY W KAŻDEJ CHRZEŚCIJAŃSKIEJ WSPÓLNOCIE UBODZY CZULI SIĘ JAK U SIEBIE W DOMU”.


Naszym zadaniem i marzeniem jest również głębokie identyfikowanie się ze społecznością tego miejsca, jeśli trzeba chcemy walczyć o każdego potrzebującego, który zgłosi się do naszego Domu…

Autor „Małego Księcia” tak mówił o swoim zadaniu: „Nie mam upodobania do wojny, ale nie potrafię tkwić na tyłach i nie mieć własnej części w tym zagrożeniu, które jest udziałem innych. Trzeba się bić. Nie mam jednak prawa tego mówić, dopóki całkiem bezpiecznie chodzę sobie po Tuluzie. Jest coś niesmacznego w założeniu, że „ludziom wartościowym” trzeba zapewnić bezpieczeństwo. Ludzie wartościowi, jeśli są solą ziemi, powinni się z ziemią mieszać. Nie wolno mówić „my”, kiedy się odchodzi na bok.”

Izabela Kowalczyk & Beata Miłogrodzka

 

Pomóż nam pomagać
- tak, jak chcesz

Chcesz pomagać dzieciom? Serdecznie Cię zapraszamy. Nie do końca chcesz pracować bezpośrednio z dziećmi, ale chcesz zrobić coś dobrego? Też Cię zapraszamy, równie serdecznie.

Możesz